Czy domowe zapasy żywności mają sens?

with Brak komentarzy

Pewnego dnia zaparzyłem kawę (jedyną słuszną – z kawiarki) i przysiadłem do tematu, który chcemy z Monologiem omówić. A chodzi o domowy zapas żywności. No wiecie – survival, puszczaństwo, te sprawy – wszystko fajnie, ale zapas żywności w domu powinny być. Tak na wszelki wielki.

Po sprawdzeniu jakie to ciekawe rzeczy piszą nam internety, doszedłem do wniosku, że wiele w tej polskiej sieci nie znajdziemy. Dużo ogólników, mało konkretów – takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Co innego wersja English wujka googla. Tam to już jest używanie. W Stanach można znaleźć nawet gości, którzy tworzą przepisy kulinarne ze składników z domowych prepperskich spiżarni. Ciekawa koncepcja. Ktoś podejmuje wyzwanie?

Same zapasy żywności na trudne czasy nie kojarzą się dobrze. Przynajmniej mam takie wrażenie. Jeśli się z kimś rozmawia na ten temat, to jest w oczach rozmówcy taka iskierka uśmiechu. Szydery może. Czasami dyskutant potwierdzi, iż przecież zapas jakiś tam posiada, ale mimo tego w szafce ma dalej tylko dodatkowy makaron i torebkę cukru. Może dodatkowo, coś w zamrażalniku. Myślę, że zapasy kojarzą się albo z minionym okresem komunistycznym w Polsce, albo z amerykańskimi preppersami. I chociaż dziwią takie pomysły, by spiżarkę w mieszkaniu przerobić na obszerną garderobę. To nie potępiam. Każdy może robić, co uważa za słuszne. Czy jednak uważam, że to ma sens? Hmmm.

Trochę zapomina się o idei robienia zapasu żywności. O tym, że ma on nas ochronić przed głodem. A nie przed wojną, ustrojem czy zombiakami. Ma dać komfort i poczucie bezpieczeństwa.

Generalnie, Mono i ja, preppesrami nie jesteśmy. Przynajmniej nie uważamy się za owych. Ale darzymy sympatią. Podejście do przeżycia, czy przetrwania, w naszym mniemaniu, wiąże się z wieloma aspektami. Nie dzielimy naszych przygotowań na miejskie, leśne, taktyczne, czy nowoczesne. Każda umiejętność i zapamiętana informacja zwiększa szanse, że jeśli by coś się wydarzyło, to sobie poradzimy.

To jest obszerny post. Dlatego przygotowałem wam spis zagadnień, które poruszam. Przygotujcie sobie coś dobrego do picia i miłej lektury. 

  • Czym są zapasy żywności?
  • Po co nam zapas żywności?
  • Dlaczego możemy być głodni?
  • Czy państwo nie pomoże?
  • Zapas żywności jako ubezpieczenie.
  • Woda w zapasie.
  • W jaki sposób robić zapasy?

Czym są zapasy żywności?

Najprościej ujmując, zapas żywności, to zbiór artykułów spożywczych, które leżą sobie (lub stoją) czekając aż będą potrzebne.

Czy trzeba tu coś dodawać? Nie wydaje mi się. Chociaż zdaję sobie sprawę, że wątpliwości czy pytania mogą się pojawić. Toteż pytajcie, wątpicie. Na dole artykułu macie formularz do umieszczenia komentarzy. Odpowiemy, jeśli będziemy w stanie.

Po co nam zapas żywności?

No to jest bodajże clue obecnego artykułu. Jeśli wiesz, po co ci zapasy żywności, możesz śmiało ominąć ten temat. Nie będzie tu żadnych rewelacji i podejrzewam, że nie dowiesz się niczego nowego.

Zadam pytanie, a ty sam sobie odpowiesz, dobrze? 

Po co ci cukier w cukierniczce? 

Myślę, że nie jest to ciężkie pytanie. prawda? Zapewne odpowiedzią będzie, coś w stylu: po to by, móc sobie posłodzić napój lub jakieś danie. I to, w mojej opinie, prawda. A jeśli by go nie było? Poszedł byś pewnie do sklepu (taką opcję załóżmy, dobrze?).

Wyobraź sobie teraz, że nie masz żadnego zapasu cukru. – Za każdym razem, gdy chcesz posłodzić herbatę, chodzisz do sklepu po taką ilość cukru jaką aktualnie potrzebujesz. Robisz herbatę – idziesz do sklepu po dwie łyżeczki cukru – słodzisz – pijesz. Absurd, prawda?

To inna sytuacja. Masz w domu aż cały kilogram cukru. Korzystasz, korzystasz. Aż zobaczyłeś (zobaczyłaś) dno pojemnika na cukier. Trzeba kupić. Znowu sklep. Czemu to już nie jest absurdem? Pierwsza sytuacja od drugiej różni się tylko ilością cukru. Dzięki temu, że posiadasz w domu cały kilogram cukru (zapas cukru), nie musisz chodzić do sklepu co herbatę. 

Taką sytuację można odnieść do niemal wszystkiego. Do herbaty, kawy, mąki, wędliny, masła, ryżu czy makaronu. Wyobraźcie sobie sytuację, że zawsze, gdy chcecie sobie coś przyrządzić, to musisz iść po składniki do sklepu. Ale absolutnie zawsze. Dla mnie osobiście – sytuacja nie do pomyślenia.

Idźmy dalej – bo czemuż by nie? Proponuję udoskonalenie tego prostego i wręcz naturalnego systemu. Systemu którym i tak się posługujemy, czy tego chcemy czy nie. Chyba, że jesz/pijesz tylko na mieście, a mieszkanie/dom służy ci wyłącznie za hotel. Chociaż mam przekonanie graniczące niemal z pewnością, że nawet tacy ludzie (posiadający mieszkanie=hotel), mają wodę w szafce czy alkohol w barku. A to już zapas czegoś. Prawda?

Wracajmy jednak do udoskonalania systemu. A gdyby tak, drugi kilogram cukru schować w kuchennej szufladzie? Za dodatkowym pudełkiem kawy i herbatników? Obok dwóch kilogramów mąki i pudełka ryżu. W sumie, zmieści się wszędzie, nieprawda? A gdy się będzie kończył pierwszy kilogram cukru, to nie trzeba iść do sklepu, tylko wystarczy sięgnąć po te zapasowe kilo. Oczywiście, należało by przy tym wpisać na karteczkę pt. „lista zakupów„, że należy zakupić dodatkowo cukier. Ale to przy najbliższych zakupach. Nie trzeba iść właśnie teraz. Niegłupie, prawda? A jakie ułatwienie, jeśli zleci się pół chaty niezapowiedzianych gości.

Pod taki system można wciągnąć każdy niemal produkt. Dodatkowo, okazuje się, że po pewnym czasie jesteśmy właścicielami prawdziwego zapasu żywności. Wydaje mi się, że to taki domowy Must do! Wręcz obowiązkowa sprawa w każdym mieszkaniu. Nie wyobrażam sobie, że muszę po coś iść do sklepu, po to tylko, by nie być głodnym czy spragnionym. Po prostu sobie tego nie wyobrażam. A jak to robią inni? Nie wiem. Zajrzyj do swoich szafek i sam powiedz.

Czyli dotarliśmy do pierwszej konkluzji. Zapasy żywności są takim zbiorowiskiem artykułów spożywczych, które mają sprawić by nie zdarzyła się sytuacja, że będziemy głodni. Bądź spragnieni. I chodzi tutaj w zasadzie o wszystkich domowników. Dzieci, starszych, psy, czy koty. Dzieci w szczególności.

Dlaczego możemy być głodni?

Nie wystarczy Ci jeszcze informacji, prawda? Akapit wcześniej poruszyłem drażniący temat. No bo jakim cudem w tych czasach ktoś może chodzić głodny. I z oczywistych powodów, nie tyczy się to ludzi których na żywność nie stać. Czy ludzi, którzy, z braku czasu, nie zjedli śniadania. Chodzi o prawdziwy głód. O coś, co się odczuwa po więcej niż dniu czy kilku dniach niejedzenia.

Powodów takiego stanu rzeczy może być kilka. Bo głodować będziemy, nie dlatego, że zamknięto restauracje czy fast-foody, tylko dlatego, że stanie się coś, co spowoduje, że w sklepach nie będzie żywności. Kuriozalna sytuacja. Wiem. Najprawdopodobniej w czasie przebiegu większości mojego życia nie będzie miała miejsca. Tak, jak nie byłem jeszcze świadkiem pożaru, czy powodzi. Jednak nie możemy oceniać sytuację na podstawie tylko swoich doświadczeń, to raz. A dwa, że w skali kraju, czy też kontynentu, działy się, i dzieją, rzeczy różne. I warto na to zwrócić swoja uwagę.

W wielu sytuacjach te przepełnione półki sklepowe mogą szybko zrobić się puste; źródło: wikimedia/lyzadanger

Ale, ale. Najprościej odnieść się do źródeł. I tutaj, przyznam, jest słabo. Ponieważ na polskich rządowych stronach ciężko znaleźć coś, co by się tego tematu tyczyło (jeśli coś znalazłeś, podeślij – z chęcią rzucę okiem). Generalizując: u nas nie zaleca się robienia zapasów żywności. No, bo niby w jakim celu, hm? Jednak, gdy wejdziemy na stronę Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (rcb.gov.pl) natrafiamy na plik do pobrania w dziale Raport o zagrożeniach bezpieczeństwa narodowego, który to jest opracowaniem z 2013 roku o wymownej nazwie „Ocena ryzyka na potrzeby zarządzania kryzysowego„. I zaczniemy właśnie od niego.

Otóż. O opracowaniu już pisaliśmy w poście: Czemu warto być survivalowcem. W ocenie zestawione zostały 18 z 53 zagrożeń bezpieczeństwa narodowego (zachęcam do lektury). Dla każdego z nich wyszczególnione zostały skutki jakie niosą dla ludzi, dla gospodarki i dla środowiska. W przypadku 12 z nich implikacje odnosiły się do dostępu do żywności. Kolejno: brak dostępu (3 pozycje), ograniczony dostęp (3 pozycje), wzrost cen żywności (11 pozycji).

Co powyższe zestawienie pokazuje? Że jednak są prawdopodobne sytuacje, w czasie których powszechny dostępu do żywności (jaki on by nie był) może być bardziej skomplikowany. Według RCB powodzie, skażenia chemiczne i zdarzenia radiacyjne mogą być przyczyną braku dostępu ludności cywilnej do żywności.

Znacie RSO? Taką aplikację na smartphone, dostarczającą komunikaty z ostrzeżeniami z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego? Zachęcam do zapoznania się. Kolejna obowiązkowa rzecz. W umieszczonych tam poradnikach, oraz w tych ze strony Ministerstwa Cyfryzacji (a tutaj), udało mi się znaleźć jednoznaczne stwierdzenie, że NIEZBĘDNY, w każdym domu, jest zapas wody i żywności.  Jest to zapis lakoniczny, dający się interpretować niemal dowolnie (cytuje: „paczkowaną żywność o długim okresie przydatności do spożycia), ale zasłużył na wzmiankę właśnie sformułowaniem „wyposażenie niezbędne w każdym domu„.

Generalnie dużo poradników, zwłaszcza na stronach powiatów, gmin i województw, a także straż pożarnych, odnosi się do tego, by coś tam jednak w domu mieć. Godnym polecenia jest poradnik z Dolnośląskiego Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Mowa jest tam o przygotowaniu się na wypadek nagłego zdarzenia. I możemy wyczytać, że należy zrobić 3-5 dniowy zapas żywności.

Na zakończenie tego przydługawego rozdziału, dodam rzecz, pewnie ogólnie znaną. Sporo jest przypadków, gdzie rządy innych krajów polecają przygotowywać się na różna kataklizmy. Być może nie nazywając rzeczy po imieniu, chociaż czasami tak. Ostatnio (no dobra, z pół roku temu) sensację wzbudziły zalecenia rządu RFN, by każdy obywatel Niemiec miał w domu zapasy na 10 dni [5]. Nie wiem cóż to za sensacja. Każdy rząd powinien wydać takie dyspozycje. Może, gdyby tylko nie zostało to zalecone niedługo po tym, jak przez zachodnich sąsiadów przebiegła fala ataków terrorystycznych, to nie było by to takie dziwne i sensacyjne. Fajnie obrazuje to komentarz jednej z niemieckich gazet:

Trudno o bardziej niefortunny moment opublikowania nowych planów obrony cywilnej. Po ostatnich atakach terrorystycznych zalecanie robienia zapasów działa na i tak już zdezorientowanych ludzi, jak dolewanie oliwy do ognia. Mimo to zachowajmy spokój: panika jest nie na miejscu [6].

Z drugiej strony, może to i lepiej. Może ktoś pomyśli: „tamci” robią zapasy, to i my powinniśmy?

Poniżej macie kilka poradników, które znalazłem

Poradnik postępowania w sytuacjach kryzysowych – wydany przez Wydział Zarządzania Kryzysowego i Obronności Starostwa Powiatowego w Słupsku.

Przygotowanie na wypadek nagłego zdarzenia – opublikowany na stronie Dolnośląskiego Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. W mojej ocenie całkiem nieźle przygotowany materiał. Został zrobiony na podstawie opracowania „Your guide to emergency preparedness” opracowanego przez Komisję Regionalną stanu Północna Wirginia.

Poradnik Ważne Informacje – obecny w aplikacji RSO. Po info o samym RSO zapraszam na stronę ministerstwa.

Bądź bardziej bezpieczny – podręcznik dostępny w Dziale Spraw Obronnych i Ochrony Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Mini poradnik –  też Katowice, ale tym razem Uniwersytet Ekonomiczny.

Poniżej 3 przykłady, jak to robione jest za granicą. Warto zauważyć, że wszystkie poradniki są w języku Polskim.:

Be prepared – jak przygotować się na sytuacje kryzysowe (Kanada) – Poradnik dla mieszkańców Ontario (Kanada).

Przygotowani na każdy wypadek. Prewencja i samopomoc w nagłych wypadkach i sytuacjach szczególnych (Niemcy) – Całkiem ciekawy podtytuł, prawda? Broszura przygotowana przez Bundesamt für Bevölkerungsschutz und Katastrophenhilfe, czyli Federalny Urząd Ochrony Cywilnej i Wsparcia Katastrof (czy jakoś tak).

Przygotowanie do poważnych sytuacji kryzysowych (Irlandia) – Wprowadzenie do obszerniejszego informatora dotyczącego rządowego planowania sytuacji kryzysowych.

I tu zastrzeżenie. Nie jest to zestawienie w stylu najlepsze, czy jedyne. Po prostu, podczas zwykłego przeglądu informacji znalezionych w internecie wyselekcjonowałem te powyższe. Jeśli macie jakieś ciekawsze, czy bardziej przystępne poradniki, to dajcie znać.

Czy państwo nam nie pomoże?

A pomoże. Może. Niestety, brak mi takiej pewności. Zaznaczmy: nie jestem z tych, co twierdzą, że państwo nie da rady, nie ma środków albo nie ma jak. Nie wiem tego. Mam pewne wątpliwości, jak te odnośnie Programu Rezerw Strategicznych. Zresztą, nie od dziś wiemy, że to nie działa tak, jak powinno. Podobnie jest zresztą z Obrona Cywilna – na co wskazują raporty Najwyższej Izby Kontroli [7][8]. Raport NIK odnośnie rezerw jest dość świeży. Podam może cytat, który wyczytać można z wniosków:

Konsekwencją powyższego stanu rzeczy jest utrzymujący się wysoki poziom ryzyka, że zgromadzone dotychczas rezerwy strategiczne pod względem asortymentowym i ilościowym nie są wystarczające dla realizacji celów, dla których rezerwy te powinny być utrzymywane, tj. zwalczania lub przeciwdziałania zagrożeniom bezpieczeństwa państwa i jego obywateli [7][8].

Zatem, czy pomoże? Dopóki nie wydarzy się sytuacja, która będzie wymagała udzielenia takiej pomocy, nie sposób przewidzieć. Można jedynie domniemywać. Zasadniczo, uważam, że wszystko zależy od skali zdarzenia. I mam dodatkowo nadzieję, że będzie jak najmniejsza.

Dobra rada: potraktuj zapasy żywności jak ubezpieczenie.

Jeśli jednak dalej nie jesteś przekonany, to dobrym pomysłem jest potraktowanie zapasu żywności jako ubezpieczenia na trudne chwile. Wydajemy małe sumy na zwiększanie i utrzymanie zapasu żywności, licząc trochę, że nigdy nie będzie nam potrzebny. Zbędne? Uważam, że nie. Zwróć uwagę, że:

  • Mając zapas żywności, możesz nie martwić się, czy w niedzielę będą zamknięte, czy też otwarte sklepy. Innymi słowy idziesz na zakupy, kiedy chcesz, nie wtedy kiedy musisz. Jest to, niezaprzeczalnie, komfort psychiczny.
  • Możesz również, co jest całkiem istotne, zniwelować wzrost cen żywności sezonowej (to już konkretne oszczędności). Podam tu przykład malin czy truskawek i stosunek ich ceny wakacyjnej w porównaniu do tej z zimy. Kobiałka lipcowych owoców w cenie małej paczuszki z grudnia.
  • Jeśli czegoś ci braknie, nie musisz iść do sklepu na rogu, by to kupić. Wystarczy sięgnąć po zapas. Pamiętam, jak podczas, gdy cukier w moim osiedlowym sklepie kosztował całe 6 złotych (!), to dyskontowa cena oscylowała koło 4,5. Wiem, to było już zdzierstwo, ale sytuacja życiowa. Odpowiednia gospodarka zasobami może generować całkiem pokaźne oszczędności finansowe. 
  • Ostatni argument. W sumie to dopiero zacząłem rozważać tą opcję, gdy zapoznałem się z artykułami na domowy-survival.pl. Gdy ma się już rozbudowany zapas żywności, to można go traktować właśnie jako ubezpieczenie. Może nawet bardziej jako lokatę. Bo gdyby coś ci się stało (złamałbyś nogę, stracił pracę czy członka rodziny), to taki zapas żywności mógłby spowodować, że przez pewien czas nie musiałbyś się, przynajmniej o to, martwić. 

I tu skala sprawia, że czym większe są zasoby, tym dłuższy masz okres spokoju. W kwestii żywności oczywiście.

Woda w zapasie żywności.

Mam nadzieję, że przekonałem cie do zrobienia zapasu żywności. Jeśli tak, to teraz słów kilka o wodzie. Z wodą wydaje się być tak, że albo się pija kranówkę i nie posiada się zapasu wody w ogóle, albo nie pija kranówki i w związku z tym posiada niewielki zapas wody butelkowanej. Oczywiście warto pić wodę kranową, o ile jest dobrej jakości, a także warto mieć zapas wody butelkowanej.

W moim mniemaniu zapas żywności nierozerwalnie związany jest z zapasem wody. I jeśli będziemy pisać o naszych zasobach pożywienia, czy też zasobach, które w naszym mniemaniu są odpowiednie, to będziemy wymieniali tam także wodę. Bezsprzecznie jest to jeden z ważniejszych przecież składników zapasu.

W jaki sposób robić zapasy?

Jeszcze kilkanaście lat temu niemal każdy miał taki zapas żywności, źródło: archiwum własne
  • Sposób pierwszy – na szybko – chyba najłatwiejszy. Kupujemy, wrzucamy na półkę i zrobione. Ale czy to o to chodzi, by zawalić garaż czy inną piwnice kupionymi za okrągłą sumkę konserwami?

Mam wrażenie, że z takim właśnie podejściem mamy często do czynienia oglądając amerykańskie produkcje filmowe. Robienie zapasów tak na „hura” jest pozbawione sensu. Jest przeważnie bezrefleksyjny i najczęściej nadszarpuje znacząco budżet. Oczywiście jestem ostatni by odradzać jednak go nie polecam.

Gdy już podjęliśmy decyzje o zrobieniu pewnego zapasu żywności, nie rzucaj się bez opamiętania na puszkowaną żywność czy fasolę w workach. Mam dla ciebie złą wiadomość. Żywność kosztuje. I to sporo. A zapasy mogą kosztować jeszcze więcej. Żeby sobie to zobrazować zrób sobie szybki (albo nawet dokładny – co w zasadzie polecam) bilans miesięcznych kosztów, które ponosisz na żywność.

Załóżmy, że chcesz zrobić zapas żywności na miesiąc, a dodatkowo wydajesz konkretną sumę – powiedzmy 500 PLN – na żywność na osobę (miesięcznie). To koszt zapasów na 2 osoby nie jest mały – wynosi 1000 PLN. I takie pieniądze, z założenia, trzeba zamrozić w formie produktów spożywczych.

Ale spokojnie, jest też dobra wiadomość. Zapasy nie muszą tyle kosztować. Po pierwsze dlatego, że na co dzień wydajemy dużo na dodatki (cukier, słodycze, soki, kolorowe napoje). W razie sytuacji kryzysowej możemy dodatki ograniczyć. Po drugie, to są jeszcze dwa inne sposoby by zrobić zapas.

  • Sposób drugi – najtaniej. – Niekoniecznie najlepszy pomysł, ale z pewnością najmniej obciąży twój budżet. Najtańsze konserwy, najtańsze pasztety, czy zupki chińskie.

Nie będę się tu rozpisywał. Sam wiesz, że ze spadkiem ceny spada jakość. Czasami bardzo mocno. Bardzo! Również nie polecam.

  • I tu sposób trzeci – z głową. – Pomyśleć, co potrzebujemy. Tj. kupować najtańsze możliwe i najlepsze jakościowo towary. Aby to zrobić najpewniej trzeba będzie zakupy zaplanować.

Najczęściej wiąże się to z korzystaniem z różnych promocji i obniżek. Ale jeśli uda nam się zakupić dzięki temu fasolę w puszcze taniej o 50 groszy i jeśli kupimy 5 puszek zamiast 1, to jest oszczędność 2,5 złotego. A wszystkie 5 puszek wykorzystasz w swoim czasie na potrawy.

Zanim zaczniesz. Planowanie zapasów.

Nie biegnij jeszcze do sklepu. Poczekaj chwilę. Zastanów się. Odpowiedz sobie na 3 pytania.

Dla kogo te zapasy żywności?

Są to ważne pytania. Twoje zapasy żywności powinny zależeć od odpowiedzi, które na nie udzielisz. – Jeśli jesteś singlem, zapasy sporządzasz tylko dla siebie. A może masz ochotę, w razie potrzeby, pomóc sąsiadom czy swoim przyjaciołom? Gdy masz małe dziecko, to musisz o nim pamiętać. Osoby chore, starsze i dzieci mogą mieć specjalne potrzeby żywieniowe. Należy je zaspokoić. Jeśli posiadasz dużą rodzinę, twoje zasoby muszą to uwzględniać. Pies? Kot? Jaszczurka? No sam wiesz.

Czy wiesz co kupić?

Jeśli już wiesz kto będzie miał dostęp do awaryjnej żywności, to kolejnym krokiem jest podjęcie decyzji, co powinno ją stanowić. Tak powinna wyglądać twoja lista zakupów. Jeśli jeszcze nie wiesz, to zdradzę ci, że w kolejnym artykule spróbujemy to naświetlić. Na chwilę obecną zachęcam do przeczytania poradników z listy, którą to umieściłem kilka akapitów wyżej.

Jakie masz warunki do przechowywania?

Czemu miałbyś/miałabyś się zastanawiać nad warunkami do przechowywania? Są ku temu dwa powody. Po pierwsze, od miejsca przechowywania też będzie zależało co kupisz. Po drugie, będzie zależało ile tego czegoś kupisz.

Gdy masz miejsce na duży pojemnik na żywność czy wodę, to inaczej podejdziesz do przygotowań niż osoba, która ma tylko małe 40 metrowe mieszkanie i generalny brak miejsca na wszystko. Jeśli masz ziemiankę – możesz kupić ziemniaki i marchew (z premedytacją pomijam sytuację, gdzie jesteś w stanie sam hodować/uprawiać żywność). Masz porządną suchą piwnice – możesz mieć duże paki ryżu, czy kasz. Masz tylko mała spiżarkę – musisz korzystać z najbardziej treściwych produktów.

Uff. Dużo tego. Dzięki, że dotarłeś do tego momentu. Dotknęliśmy tutaj dopiero czubka góry lodowej. W kolejnej odsłonie tematu postaramy się dokładniej omówić postawione wyżej pytania.

Materiały:

[1] Ocena ryzyka na potrzeby zarządzania kryzysowego. RCB, Warszawa 2013;  http://rcb.gov.pl/wp-content/uploads/ocenaryzyka.pdf

[2] Barack Obama Warns Americans ‘To Be Prepared For A Disaster’; http://www.washingtonsblog.com/2016/06/barack-obama-warns-americans-to-be-prepared-for-a-disaster.html

[3] Poradnik Ważne Informacje, RSO, Ministerstwo Cyfryzacjihttps://mac.gov.pl/files/wazne_informacje_0.pdf

[4] Survivalista, 6 scenariuszy, w których przyda się zapas żywności. Domowy Survival; http://domowy-survival.pl/2015/03/6-scenariuszy-w-ktorych-przyda-sie-zapas-zywnosci-film/

[5] Rząd Niemiec zachęci obywateli do robienia zapasów na wypadek kryzysu. Defence 24;  http://www.defence24.pl/432847,rzad-niemiec-zacheci-obywateli-do-robienia-zapasow-na-wypadek-kryzysu

[6] Elżbieta Stasik. Niemiecka prasa: Ofiary powodzi tysiąclecia dużo by dały za domowe zapasy. DW; http://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-ofiary-powodzi-tysi%C4%85clecia-du%C5%BCo-by-da%C5%82y-za-domowe-zapasy/a-19501159

[7] NIK o rezerwach strategicznych, Najwyższa Izba Kontroli; https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/bezpieczenstwo/nik-o-rezerwach-strategicznych.html

[8] NIK o obronie cywilnej, Najwyższa Izba Kontroli; https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-obronie-cywilnej.html

[9] Wojciech Pawłuszko, Polska od lat nie ma Rządowego Programu Rezerw Strategicznych. Defence24; http://www.defence24.pl/496515,polska-od-lat-nie-ma-rzadowego-programu-rezerw-strategicznych

Zostaw Komentarz